You are currently viewing Muza Gaba

Muza Gaba

 

Bohema rozjeżdżała się po świecie. Złudzenia twórcze płowiały systematycznie. Na arenę dziejów wkroczyła Solidarność, wywracając dotychczasowe „wartości”. Stan Wojenny demolował militarną agresją – pod sztandarem „ratowania Polaków”. Znane rewiry przestawały istnieć, ci, co pozostali, rozcieńczali udrękę – bez znieczulenia nie sposób było istnieć. Sztuka w zderzeniu z realiami zamilkła – a pisklęta kwiliły…

01 Beztroskie złudzenia 1982 r.

Zauważalnie zmierzchało, mimo „pozowanej miny do złej gry”.

02 Gaba - pastel z 1988 r.

Istniejąca pastel monochromatyczna Gaby z kolekcji Bogdana Żurawskiego w formacie B-1. Rzadko przez te 20 lat wspólnego istnienia pozowała dla Czystej Sztuki. Głównie zajmowała się konserwacją – najpierw tkaniny w PKZ na warszawskim Zamku, po studiach kamieniem w pracowniach TONZ, ratowała malarstwo w Sudanie, dublowała i reanimowała obrazy olejne, aż w końcu ruszyła w pędzel kopiami i pastiszami.

Stała się jednocześnie (intuicyjnie) niezrównaną opiekunką dla dwóch sierotek. Wniosła niezaprzeczalne ciepło w nowe Gniazdo – zakąszanie stało się automatycznie domowymi obiadami o błogich aromatach.

DCF 1.0

Właściwie wszystkie moje figuratywne realizacje z okresu 1981 – 2001 zawierają Gabę – to jej gesty, stopy, układy rąk, jej ciało i jej autentyczne, smutne zmęczenie…

04 Gaba  w roku 1990

Była jednocześnie niezrównanym „czeladnikiem” przy wszelkich realizacjach – sztalugi, farby i spoiwa, oraz możliwości dłut znała doskonale – brakowało jedynie odwagi. Zapewne to moja wina – chyba nieświadomie głuszyłem.

Gaba 1996, 155 x 130 cm

Jedyne studium olejne Gaby w naturalnej wielkości (155 x 130 cm) z roku 1994, wykorzystane w dwa lata później do ściennej realizacji Trzech Żywiołów.

 

Wniosła jednocześnie w Gniazdo urokliwy zarazek – namiętność do kamienia. Te ostrogi, które teraz odpoczywają na półce jej jedynie zawdzięczam.

http://restoration-gabriela.com/

05 Rekonstrukcja destruktu, rok 1985

Rok 1985 – jak  śmiesznie – po murarsku trzymam dłuto.

Dodaj komentarz