Przedział czasu 2001 – 2006 nasyciła Ewa. Inspirowała całym urokiem kobiecości. Był to związek w stylu bohemy – żarliwy, grzeszny i bez przyszłości. Zgasł tak samo nagle jak się pojawił. Pozostały sesje fotograficzne jedynie – a nieliczne prace artystyczne, jakie udało nam się wspólnie stworzyć nie istnieją. Pożarły je emocje. Inspirowała jednak, to niezaprzeczalny fakt – była oddaną Muzą, dla tego stopami dotknęła nieosiągalnego powszechnie cokołu przed którym klęczą artyści.
