Rok 2003. Odbywał się przetarg rozpisany przez warszawską pracownię architektoniczną przy ul. Sokołowskiej 24/26, reprezentowaną przez architekta Krzysztofa Skłodowskiego. Tematem był wystrój części wspólnych obiektów „Osiedla Leśna” na warszawskim Bemowie. Nad realizacją budowlaną całego założenia czuwał Mostostal Invest.
Ideą projektów konkursu było przeniesienie charakteru otoczenia „leśnego” do wnętrz powstającego osiedla. Pracownia architektoniczna zaproponowała ciekawe rozwiązanie identyfikujące każdą jednostkę wspólnoty: hol wejściowy, klatki schodowe i korytarze, przypisując im symbole gatunków drzew. Prócz standardowego numeru miało zaistnieć też logo (imię) poszczególnych domów. W pierwszym etapie powstawało 5 budynków, których docelowo miało być 15.
Mój projekt został wykonany narzędziem Photoshop. Materiał wyjściowy (fotograficzny) własny, co okazało się wcale nie takie proste przy pozyskaniu odpowiednich modeli. Muza Ewa obwoziła mnie wtedy po okolicach Warszawy, bywało, że zabrnęliśmy dość daleko.
Ostatecznie stworzyła te „portrety natury” kompilacja pod klawiaturą. Botanicy na pewno zarzucą mi dość mechaniczne potraktowanie sfery podziemnej, ale nawet wniknąłem tam na chwilę, jednak termin komisji kwalifikacyjnej był nie do przekroczenia. Pozostawiłem ten fascynujący problem na czas realizacji.
Podobrazie miało być na płytach OSB wzmocnionych szpongami, gruntowanych tynkiem akrylowym wewnętrznym, mocowane do wnęki w ścianie w sposób umożliwiający ewentualny demontaż i cyrkulację powietrza (punkt rosy). Technika malowideł – akryl artystyczny, werniksowana półmatem.
Wielkość poszczególnych malowideł h = 210 x 198 cm. Projekt powstał w rozdzielczości piks/cal umożliwiającej zrobienie podkładów rysunkowych w skali 1 do 1 pomocnych realizacji.
Do końca nie było wiadomo czy hol będzie dekorowany cegłą klinkierową 6 x 12 cm, czy otynkowany stiukiem dekoracyjnym. Powstała zatem wersja i na tę okoliczność.
Architektoniczna koncepcja wystroju przewidywała powtarzający się „motyw liścia” wpleciony w projektowaną glazurę holu i korytarzy. Dekor ten zaproponowany został jako wypał ceramiczny wyciskany z form. Dziękuję w tym miejscu za zaangażowanie Andrzejowi Łopińskiemu z Pracowni Ceramiki Artystycznej ASP w Warszawie. Technika angoby (barwne glinki) i bezbarwne szkliwo – zatem dwa wypały (ceramika i szkliwienie). Wielkość kafelka 20 x 20 cm. Miało być 5 dekorów po 30 sztuk. Dużo – sporo też form koniecznych do pielęgnowania szczegółów płytkiego reliefu. Debatowaliśmy przyjemnie.
Logo na zewnątrz budynków. Propozycje były dwie. Pierwsza ze stali nierdzewnej, polerowanej i ciętej laserowo grubości 10 mm. Dystans od ściany 20 mm, czcionka Georgia, h litery 36 cm. Robiłem rozeznanie strategiczne i ofertowe.
Druga – odlew żeliwny (tańszy i bezpieczny) w piasku formierskim z modelu drewnianego, cyzelowany i mosiądzowany proszkowo grubości 30 mm. Dystans od ściany 20 mm, czcionka Georgia, h litery 36 cm. Wykonawca był tylko jeden „GURT” z siedzibą na ul. Poznańskiej, do którego miałem pełne zaufanie. Mosiądzowanie – Pracownia Konserwacji Metalu na Powązkowskiej, mająca swoją enklawę w „Starej Karawaniarni”.
No cóż – była to najdroższa propozycja na przetargu. Dodałem jeszcze „próbkę” w formacie plakatowym B-2 swoich możliwości pędzlem (ten fragment projektu zaginął po znajomych). Komisja zamilkła po zreferowaniu szacunkowego kosztorysu.
Typowe dla polskich klimatów „schodzenie z ceny” i działalność „po kosztach” dało efekt do dzisiaj jeszcze istniejący, sieciująca żywica dekorów i ponure sgraffito drzew w holach wejściowych. Moja propozycja nie miała najmniejszych szans.
Była to jednak wielce urokliwa przygoda z naturą (i w objęciach natury), zatem wypada podziękować architektowi Skłodowskiemu za ów impuls, który spłynął wtedy urzekająca kropelką.








