Zaczęło się dość dawno temu, rok 1949 był początkiem. Drugą znaczącą datą będzie rok 1975, kiedy to uzyskałem dyplom z malarstwa i grafiki artystycznej w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Życiorys opowiedzą wybrane wydarzenia artystyczne, z całkowitym pominięciem chwastowisk chałtury zarobkowej. Pomocne zapewne będzie też credo, którego autora nie znam, ale które towarzyszyło mi wiernie przez całe świadome życie:
W XIII w. pewien podróżnik we Francji widząc trzech mężczyzn, którzy popychali taczki, spytał ich co robią. Pierwszy odpowiedział: „Pracuję ciężko od świtu do późnej nocy za parę nędznych franków”, drugi oświadczył: „Cieszę się, że chociaż pcham te taczki, bo przez wiele miesięcy nie miałem pracy, a muszę zarobić na chleb dla mojej rodziny”, trzeci zaś odezwał się: „Buduję Katedrę w Chartres”.
Wydaje mi się, rację miał autor komentarza że wszelkiego rodzaju komitety, trybunały, instytucje i ugrupowania społeczne oraz ich przedstawiciele nie żywią najmniejszych obaw w stosunku do ludzi pchających swoje taczki za parę franków dziennie; natomiast ofiarą ich podejrzeń zawsze padnie człowiek wznoszący Katedrę w Chartres”. Gniazdo moje znało ten tekst na pamięć – jak modlitwę.
Skondensować swoje życie w kategoriach jedynie artystycznych wymaga pozornie szaleństwa, zatem przywołam mędrca Syracha ze Starego Testamentu (II wiek przed Chrystusem) puentą, która niech załopoce porywami Sztuki.
33 – „16- I ja, ostatni, dołożyłem starania jak ten, kto zbiera resztki po dokonujących winobrania.
17- Dzięki błogosławieństwu Pana postąpiłem, i jak ten, co zbiera winogrona, napełniłem tłocznię.
18- Zważcie, że nie dla siebie samego się trudziłem,
ale dla tych wszystkich, którzy szukają umiejętności w działaniu.”
Stronę tą pragnę zadedykować oseskowi, wnuczce Mai. Osiągnięty przez nią wiek tworzy chwilowo bariery uniemożliwiające naszą aurę porozumienia, ale ten gen…