You are currently viewing Wczesna forma

Wczesna forma

Początkiem zawsze rządzi przypadek. Oto z moim przyjacielem, przyszłym malarzem Markiem Płozą – Dolińskim ruszyliśmy we wrześniu 1969 roku, po plenerze w Jastrzębiej Górze z majdanem sprzętu i blejtramów w żarzące się czerwienią bieszczadzkie buki. Wetlina stała się uroczą bazą na wypady plenerowe w orgiastyczne i dzikie Połoniny. Obóz założyliśmy nad brzegiem potoku Wetliny, niedaleko leśniczówki. Pamiętam ten pierwszy zmierzch bardzo wyraźnie. Nasyceni barwą i głodni po ludzku zaimprowizowaliśmy zupkę na ognisku – ogonowa z torebki, nawet smaczna w tamtych czasach. Nie było jednak czym pochłonąć upragniony wrzątek, szpachelka malarska nie nadawała się do cieczy. Natychmiast scyzoryki nasze zaczęły nieudolnie dłubać dwie łyżki. Praca nie została ukończona – zupka ostygła, a sytość ułożyła nas do snu. Następnego dnia w Wetlińskim barze mlecznym zamówiliśmy ku wielkiemu zaskoczeniu personelu dwa talerze wrzątku, przypominam rok 1969, wsypaliśmy zupkę z torebki, ale jedliśmy już aluminiowymi, znaczonymi łyżkami. Dobrze, że nie były na łańcuszkach, mogliśmy zatem je „pożyczyć”.

Nie zachowała się żadna praca malarska z tego wypadu, ale ten pierwszy, przymusowy kontakt z formą był ziarenkiem.

Przyjaciel zmarł tragicznie 24 lutego 2017 r. w wieku 67 lat. Kultura polska straciła wspaniałego grafika, plakacistę, ilustratora i malarza. 15 marca 2017 r. trumnę odprowadzała rodzina, znajomi i niedobitki bohemy artystycznej.

01 Dziad i Baba, bardzo starzy...

02 fragment procecji

Rok 1970  zdominowały dłuta. Odkuła mi ten nieosiągalny wtedy sprzęt kuźnia w Ursusie, oczywiście na fuchę. Pobijaki, knyple wytoczył stary stolarz. Z tego powstawały całe procesje maleńkich świątków, „bałwanków” wielkości okrętów w butelce . Tyle też kosztowały w handlu wymiennym.

03 Dzika kapliczka

Zdobiłem pobliskie pola i pola okolic z wdzięczności za smaki koloru. Szanowano te moje „linie papilarne” nim zanikły z krajobrazu.

04 Niemoc

W latach następnych obszar poznania ustalała wielkość klocka topolowego. Pojawiły się prace ponad 70 cm wysokie. Mnie przybywało lat tylko… „Zaduma” jest własnością przyjaciela Marka Wawrzyniaka. 05 Chrystus Drugi faktyczny ślad tamtego czasu, teraz kurzący się na prywatnym regale. Własność Muzy Ewy. Bałwanki – kochane, drapieżne, toporne, często kalekie – o czterech palcach, tak jak dłuta moje groźnie  i nieporadnie „ludowe”. Nie o fascynację jednak chodziło – to zaborcza Dusza dominowała. Jeszcze nic nie rozumiałem, ale na paluszkach się skradając, do głosu dochodziła czułym szeptem poezja alegorii.

Dodaj komentarz