You are currently viewing Rysunki

Rysunki

Bunt zaćmiewał dokonania twórcze licealisty.  Naiwna Dusza – nawet desperackie „wzloty” nic jeszcze  nie ujmują z jej dziewictwa.

01 Wawel pod kroczem podglądacza 1967

Poznawałem światłocień – w filarach rozkroku podglądaczy. Zaczynałem kochać Światło.

02 Warszawska Starówka 1968

„Ni dnia bez kreski”. Zaborczy narkotyk… a te dziewczyny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy w życiu plener latem 1968 roku.  Jurę Krakowską – Częstochowską przeszedłem z rozkładaną sztalugą i teczką B-2. Spałem po stodołach, a za poczęstunek zostawiałem  rysunki… a ten smak bimbru łagodzony chłodem zsiadłego mleka…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drugi plener, gamy i pasaże. Uodparniałem się w zderzeniach z realiami – deptałem przecież już własną koleiną. Pojmowałem wtedy jedynie naturę, a nie rzeczywistość w jakiej żyłem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdą wolną chwilą dokumentowałem; pęczniała teczka rysunków i malarstwa.

Warszawa Zachodnia -1969 r.

Włóczyłem się z psem i tobołkiem po peryferiach Stolicy. Warszawa  Zachodnia, siedzę na dworcu, na teczce B-2, obok koc i pałatka od deszczu. Za plecami kłębią się tamte realia…

DCF 1.0

DCF 1.0

Dotarło wreszcie. Zrozumiałem, dlaczego studia są dla mnie niedostępne i wcale nie chodziło o „wyż” – wstręt do realizmu uczelni ASP, pamiętającej mroczną grozę Socrealizmu musiał mnie pomijać. Trzeba było ugiąć karku, poszukać w naturze interpretacji Nowo-figuratywnej, realizm pozostawiając dla dociekań studyjnych. Nowa ścieżynka była prawie nieczytelna. Brak publikacji i reprodukcji – istniały powszechnie jedynie albumy (cenzurowane) z Ermitażu i nasi wielcy typu Matejko – po omacku trzeba się było rozeznać w tej ciemnicy.

DCF 1.0

Ukradkiem powracałem do swojego przymusu autentyku – do natury, którą kochałem – a Ona mi się odwzajemniała rozkoszą.

DCF 1.0

DCF 1.0

Uparcie analizowałem przyrodę, poznawałem skróty przekazu, uwielbiałem wiatrem rozczochrane i mokre w strugach deszczu. Światło było moim wymagającym nauczycielem. Uczyłem się widzieć, a nie tylko patrzeć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zbliżał się czas następnego podejścia na ASP. Istniały już na składzie do wyboru modele i portrety, migawki przyrody – brakowało spojrzenia w realia doczesności, namacalnego autentyku.

DCF 1.0

Egzaminem osiągnąłem maksimum punktów z przedmiotów praktycznych. Dwóch tego roku wspięło się na to apogeum. Zabrakło jednak jednego punktu… za długi czas upłynął od matury i nie to pochodzenie. Zostałem jednak przyjęty z tzw. „miejsca rektorskiego”.

Nastał zatem czas bohemy.

 

Bunt zaćmiewał dokonania twórcze licealisty.  Naiwna Dusza – nawet desperackie „wzloty” nic jeszcze  nie ujmują z jej dziewictwa.

01 Wawel pod kroczem podglądacza 1967

Poznawałem światłocień – w filarach rozkroku podglądaczy. Zaczynałem kochać Światło.

02 Warszawska Starówka 1968

„Ni dnia bez kreski”. Zaborczy narkotyk… a te dziewczyny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

<https://chmiel.daifuku.pl/wp-content/uploads/2011/09/05-Ojcow-1968-B-2.jpg”>OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy w życiu plener latem 1968 roku.  Jurę Krakowską – Częstochowską przeszedłem z rozkładaną sztalugą i teczką B-2. Spałem po stodołach, a za poczęstunek zostawiałem  rysunki… a ten smak bimbru łagodzony chłodem zsiadłego mleka…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drugi plener, gamy i pasaże. Uodparniałem się w zderzeniach z realiami – deptałem przecież już własną koleiną. Pojmowałem wtedy jedynie naturę, a nie rzeczywistość w jakiej żyłem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdą wolną chwilą dokumentowałem; pęczniała teczka rysunków i malarstwa.

Warszawa Zachodnia -1969 r.

Włóczyłem się z psem i tobołkiem po peryferiach Stolicy. Warszawa  Zachodnia, siedzę na dworcu, na teczce B-2, obok koc i pałatka od deszczu. Za plecami kłębią się tamte realia…

DCF 1.0

DCF 1.0

Dotarło wreszcie. Zrozumiałem, dlaczego studia są dla mnie niedostępne i wcale nie chodziło o „wyż” – wstręt do realizmu uczelni ASP, pamiętającej mroczną grozę Socrealizmu musiał mnie pomijać. Trzeba było ugiąć karku, poszukać w naturze interpretacji Nowo-figuratywnej, realizm pozostawiając dla dociekań studyjnych. Nowa ścieżynka była prawie nieczytelna. Brak publikacji i reprodukcji – istniały powszechnie jedynie albumy (cenzurowane) z Ermitażu i nasi wielcy typu Matejko – po omacku trzeba się było rozeznać w tej ciemnicy.

DCF 1.0

Ukradkiem powracałem do swojego przymusu autentyku – do natury, którą kochałem – a Ona mi się odwzajemniała rozkoszą.

DCF 1.0

DCF 1.0

Uparcie analizowałem przyrodę, poznawałem skróty przekazu, uwielbiałem wiatrem rozczochrane i mokre w strugach deszczu. Światło było moim wymagającym nauczycielem. Uczyłem się widzieć, a nie tylko patrzeć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zbliżał się czas następnego podejścia na ASP. Istniały już na składzie do wyboru modele i portrety, migawki przyrody – brakowało spojrzenia w realia doczesności, namacalnego autentyku.

DCF 1.0

Egzaminem osiągnąłem maksimum punktów z przedmiotów praktycznych. Dwóch tego roku wspięło się na to apogeum. Zabrakło jednak jednego punktu… za długi czas upłynął od matury i nie to pochodzenie. Zostałem jednak przyjęty z tzw. „miejsca rektorskiego”.

Nastał zatem czas bohemy.

 

Dodaj komentarz