Rzeźba nagrobna, marmur Bianco di Carrara, wys. 165 cm.
Projekt i model Wojciech Chmiel, dłuto autor oraz Dorota Mulicka (Rudzińska) i Bartłomiej Zbrożek (www.bartekzbrozek.pl) .
Rok 1992 zdominował urokliwy przymus zainspirowany przez inwestora Jerzego Kolanowskiego, który swoją niezwykłą osobowością przyfrunął na cokoły autentycznego twórczego natchnienia. Upamiętnienie dotyczyło zmarłej matki. Dalej ścieżynka intuicją wydeptana do materializacji wiodła, niespiesznie, od wieków ustalonym rytmem… krok po kroku. Projekt powstawał narzędziem chwili, notatką, sangwiną na papierze, chłodnym okiem soczewek obiektywu, aż wyraził się bryłą w bozzetto.
Skala 1 do 1 w glinie szczegółem już była pieszczona, natomiast modelka drętwiała po chwilach kilu pozy tak nierealnej. Potem matka gipsowa i odlewu finał. Cyzlerka formy ostateczna, no i kamień nareszcie. Dwa kawalety solidne, aby ciężarowi podołać, oraz punktownica, by dłut zapędy ograniczyć…
Dłonie znały kaprysy stali ostrej, pucką ponaglanej, dusza pragnienie kochała, oczy tylko żar studzić chciały rozsądkiem. Racji w nich było sporo. Nauczyłem się wtedy pokory zwątpieniem przesiąkłej. „Taniec Śmierci” w kamieniu był. Wystarczyło niepotrzebne odrzucić, żeby zaistniał… Proste? To ja jednak tańczyłem dookoła muzyką wgryzania, wykruszkiem zbytecznego… kamień z dystansem czekał, kokietował, ale marzenia uwolnić nie chciał.
Dokonało się w końcu, wspomogły dwa sprawne dłuta przyjaciół oraz niezastąpiona Gaba przy szlifie i polerze aby terminu nie rozwłóczyć, a końcówka odurzeniem już była. Trzy lampy noc wykluczyły. Nie wracałem do Gniazda. Cykl dobowy zabrzmiał nareszcie – 6 godzin „dzięcioła”, 4 snu…
Tym rytmem ocknęła się z letargu zaklęta w kamieniu dusza. Zmaterializował się Taniec Śmierci – młodej, za wczesnej – tańczącej na triumfie swoim, po czarnej sjenitowej płycie, po mogile… Suknia jak „kosa” tańcem ponaglana mroki kamienia zabielać poczęła, drążąc w bieli nekrolog zmarłej – na parkiecie swoim.
Po kilku latach rzeźba została przeniesiona na nową kwaterę, niedaleko Bramy II – Św. Honoraty. Poddana została wtedy konserwacji, niebawem trzeba będzie powtórzyć zabieg, marmury włoskie nie mają odporności północnych Słowian. Nowy parkiet tumby odarł nieco „taniec” z metafory – kosa sukni już nie żłobi nekrologu.







