Gałązka Jarzębiny
Zamówienie było banalne…”gałązka jarzębiny”… i tyle. Musiałem poszukać w temacie radości. W modelu poprawiałem naturę, dowiązując fragmenty, poszukiwania dokumentowałem cyfrowo. Brakowało jednak czegoś – tej właśnie „frapuszki”. Otworzyłem Kadarkę i spełniłem winem dotychczasową porażkę. Olśnienie przyszło w tym właśnie momencie – w pusty kieliszek wsypałem czerwony granulat . Namaluję „Narodziny Jarzębiaku”! Teraz mogłem tworzyć jarzębinową alegorię.
Technikę wybrałem świadomie. Pierwsi zastosowali ją bracia van Eyck w XV wieku, ostatnim był Jacqyes Louis Dawid zmarły w 1825 r. Ocierał się o nią Theodore Gericule… Nie odrodziła się już nigdy – XX wiek uśmiercił ją zupełnie.
Tło ustala kolor lokalny, na barwnym tle powstaje biały rysunek, zestawienia koloru na bieli obliguje apla imprymitury. Światła i pogłębienie cieni to jak przyprawa na samo zakończenie. Technika ta łączy olej z temperą półtłustą na żółtku jajka. Woda i olej w zgodnej symbiozie. Dwa źródła światła fermentują nachalność realizmu.
Malatura maleńka 55 x 41 cm. Nic nadzwyczajnego, ale przygoda ciekawą była. Nikt z oglądających do tej pory nie zobaczył narodzin Jarzębiaku… i bardzo mnie to cieszy.


