You are currently viewing Ekspedycja w X wiek

Ekspedycja w X wiek

Odczułem znowu ten sam przymus, znany mi od wielu lat. Wzywały mnie piaski Sahary, ale tym razem musiałem cofnąć się nieco w głąb Czasu. potem wszystko nabrało rozpędu. Jest to migawka z pustyni Sahara, z rejonu Bajudy – między 3 a 4 kataraktą Nilu. Miejscowość Banganarti, w przeszłości wyspa i znaczący przez 600 lat ośrodek chrześcijaństwa na terenach nieistniejącego teraz królestwa Makuri, przywiany wiek temu na tę jałową rubież z Konstantynopola. Reportaż jest niepełny, brak mu misterium „przed”- tak typowego dla tamtych czasów i tak koniecznego w spełnieniu twórczym u tych zagłuszonych wydmą malarzy – brak snu inkubacyjnego w Ksenonie Klasztornym, brak modlitwy i obrzędów. Jest po prostu wyjałowiony teraźniejszością. Zawiera jednak nie tylko pierwiastki naukowego eksperymentu. Jest też zwyczajnie ludzki, stanowi projekcję autentyzmu, jest tropieniem geniuszu, tkwiącego często w uściskach niemocy. Wniknijmy zatem w tamten Piach, w tamto Światło i Czas, który przeminął. Spróbujmy dotknąć oczami X wiek. Niech przewodnikiem będą tym razem Forma i Kolor.

01 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Na przełomie roku 2005/6, po 10 dniach Apokalipsy i „gorących strzykawek” – dzięki zespołowi konserwatorskiemu, któremu na imię było Monika Czerniec,

DCF 1.0

powstrzymana została  agonia pudrującego koloru na ścianie Dolnego Kościoła. In situ pozostała do transferu ledwie czytelna ikona ścienna – Anastasis (Zstąpienie Chrystusa do Otchłani), oraz… ?

03 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Po powrocie przez 6 tygodni tworzyłem ten rysunek w skali 1:1 z „mapy” zachowanych okruchów. Rysunek nie był uzupełniany, archeologiczny artefakt, który widziałem na dokumentacji fotograficznej. Takie są nieprzekraczalne granice ingerencji w wartości minionej epoki, takie są prawa archiwum. Było coś nieprawdopodobnego w tym ściennym przekazie. Nie pozostało mi więc nic innego, jak powrócić w ten piach – i cofnąć się o jedno tysiąclecie… Wyruszyłem Anno Domini MMVIII.

04 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Tak zaczęła się podróż do upragnionego celu. Kołyszącym krokiem wielbłąda ścigałem granicę odległą o wiek. Istniała gdzieś tam daleko, za horyzontem, a ja to doskonale wiedziałem. Podążałem jak to na pustyni – za przewodniczką migocącą ledwie czytelnie – gwiazdą Mistrza.

05 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Sanktuarium powitało mnie całym swoim mistycznym klimatem. Zrozumiałem wtedy po raz kolejny, że to Bóg pisze Ikonę – Człowiekiem. Byłem desperacko gotowy i stałem się Jego narzędziem.

06 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Saharyjskie drobiny kwarcu w klepsydrze uniosły się nagle pustynnym zwyczajem, a Chronos wsysać mnie zaczął. Należało tylko przygotować bagaż.

DCF 1.0

Skromna jest oferta terenów nad Nilem. Ugry i czerwienie żelazowe w bułach krzemionkowych, malarz miota się tu w bezradności. Żeby posiąść te barwy na saharyjskich zakupach…

08 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

…trzeba zejść pod ziemię…

09 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

… żelazem wydrzeć glebie w mroku skrywane kolory.

10 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Z każdym okruchem zbliżałem się w tej podróży do celu.

DCF 1.0

Mistrz był ascetyczny w stosowaniu barwnych pigmentów. Odnalazłem za progiem  paletę – bryła glinki kaolinowej z wyciśniętą prahistorią, grudka wapna zeskorupiałego („które położone na języku już nie pali”), aby biel osiągnęła świetlistą czystość, czerwień żelazowa – glinokrzemian z dużą zawartością manganu (średniowieczny caput mortuum vitriolis), pojmowany przez makuryckich malarzy jako purpura, ugier uosabiający złoto, sadza z kuchennego naczynia dla oddania głębi, mroków i konturu, oraz lapis lazuli – ultramaryna naturalna importowana w tamtych czasach z Persji, a użyta jako ekskluzywny dodatek do wyrażenia ostatecznych, piekielnych otchłani.

12 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Teraz trzeba było zrobić pigmenty do farb. W malarskich gildiach proces ten powierzano najczęściej uczniom, rzadziej czeladnikom.

13 a Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Tłuczek – granitowy otoczak – również przechowała pustynia. Odnalazłem go. Był być może używany przez dawnego pomocnika mistrzów, mógł też pamiętać pot  arabskiej ręki. Teraz sycił się wskrzeszeniem.

13 b Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Niecka w granitowym kapitelu pochłonęła przez ten wiek zapewne nie jeden taki tłuczek .

14 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

15 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Uległe rytmicznej mocy granitu pustynne grudki tlenków żelaza zaczynały przemawiać nasyconą barwą, należało  już tylko je przesiać i wypławić. Brakowało jednak pełnej triady – nie miałem płomiennej czerwieni.

16 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Na węglu drzewnym, w kadzielnicy wyprażyłem żółty ugier. Im silniej się grzeje, tym czerwień bardziej zbliża się do powabów cynobru.

17 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Jeszcze chwila…

DCF 1.0

… i posiadłem Kolor Ognia.

DCF 1.0

Paletka z muszli małża – ta ukruszona, z drobinami farby jest klasztornym autentykiem z XII wieku. Tę drugą znalazłem na pustyni (geologiczna sedymentacja). Zrobiłem też pędzle, tyle, że z ogona wiewiórki. Nie było czasu na eksperymenty z grzywą osła lub wielbłądzim włosiem. Wiza sudańska nie jest wieczna.

DCF 1.0

Aby powstały farby, prócz pigmentu musi zaistnieć spoiwo. Po lewej stronie na fotografii widać Gumę Arabską (w czasach mistrza nie było jeszcze na tych terenach Arabów i  nazywano ją wówczas Gumą Kordofańską). Kordofan znajduje się „za miedzą” i produkt można było przywieźć na osiołku. Jest to lepiszcze używane już w dalekiej starożytności – wyciek z akacjowców rosnących na Saharze. Rozpuszcza się w wodzie. Do niedawna stanowił główne spoiwo akwarel i od niepamiętnych czasów klej do papieru, zaniechany na szczęście w naszych czasach. Po prawej stronie fotografii mamy Sandarak. Jest to żywica cyprysu rosnącego w rejonach północnej Afryki. Rozpuszcza się jako jedyna żywica malarska w spirytusie. Pochodzi z XII wieku – znalazłem ją podczas wykopalisk. W czasach mistrza znano już pędzenie wina od lat zwane w manuskryptach „raki”. Tego wiekopomnego odkrycia dokonał w VIII wieku perski alchemik (muzułmanin), Abu Mussa Jabir (Geber) ibn Hayyan (721 – 815). Należało jedynie połączyć składniki („temperari”). Tak powstało  mętne optycznie spoiwo farby temperowej (na dole fotografii), rozcieńczane wodą, a po zaschnięciu odporne na wodę  i osiągające transparentność.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Eksperyment wymagał drastycznego naruszenia prawa koranicznego (co karane jest publiczną chłostą 40 batów), musiałem jednak złamać święte przykazanie Proroka Muhammada ibn Abdullaha by osiągnąć upragnioną wiedzę. Koniecznością okazało się podjęcie ryzyka trzykrotnej destylacji. Na szczęście kierownik misji wyjechał służbowo i mogłem, nie nękany, pozyskać ów konieczny składnik receptury w „utajonej, alchemicznej nocnej ciszy” zgodnie z receptą mnicha Dionizego (Hermeneja ze Świętej Góry Atos), tyle, że ze składników lokalnych (daktyli) i nie w alembiku (jak średniowieczni mnisi). Miałem jednak chłodnicę i kolumnę rektyfikacyjną do otrzymywania wody destylowanej. Paleta była gotowa i nikt nie dociekał wtedy jak zrobiłem spoiwo. W Polsce jednak znawcy kultury Islamu zaliczyli towarzyszące realia do kategorii nierozwagi, a bywało, że nawet wytykali mi skrajną głupotę, zwłaszcza że byłem najemnikiem Polskiej Akademii Nauk i reprezentowałem jako specjalista Uniwersytet Warszawski.

22 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Nim jednak przemówią kolory, malarz przygotować musi ścianę i podobrazie na niej, oraz karton pod przyszłe malowidło, a wszystko to zgodne z X-wiecznym oryginałem.

23 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Następnie trzeba przenieść kompozycję na pobieloną i wygładzoną ścianę.

24 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Należy też zrekonstruować fragmenty kompozycji smakowite dla Przemijania.

25 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Na kaolinowej pobiałce wzbogaconej bielą św. Jana (wapno zeskorupiałe + szczypta ultramaryny) zaczyna pojawiać się na ścianie bizantyński synopsis – rysunek przyszłej realizacji. W oryginale był o wiele swobodniejszy, mi cugle narzuciła prawda pierwowzoru,  mogłem jedynie  dołożyć do kompozycji swoją rękę.

26 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

I się zaczęło, zrazu nieśmiało…

27 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Wątpliwości, czy aby we właściwym czasie jestem, towarzyszyły mi amplitudą.

28 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Powoli zaczynałem pojmować zaskakującą, wręcz awangardową wypowiedź Mistrza, całkowicie sprzeczną z ówczesną manierą stosowaną w warsztatach makuryckiej Gildii św. Łukasza. Twórczością swoją zaprzeczył dzisiejszej, powszechnej wiedzy czerpanej z Wikipedii, rutynowo wymaganej w uniwersytetach.

29 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

W ręku trzymam, wzorem Mistrza dwie muszelkowe paletki. On stał na akacjowym, koślawym i drabiniastym rusztowaniu, spajanym powrozami z trawy, około półtora metra nad poziomem użytkowym, ja tylko na stołeczku. Moje pędzle znakomicie odparły łakomstwo szorstkich podobrazi.

30 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Większość czasu spędzałem na poszukiwaniach odpowiedniego brzmienia – tej autentycznej nuty – samo malarstwo stało się drugoplanowe.

31 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.

Kadzidła odpędzały od sztuki robactwo .

DCF 1.0
Pracowałem na dwóch podkładach równocześnie. Misterium odbywało się na ścianie, a  jego echo na płótnie. Płótno syciłem „nowoczesną temperę”  (Decorfin), co umożliwiło zrolowanie i przywiezienie całości do kraju, niczym pocztówki z tej podróży.

33 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
Pędzelki były rozgrzane jak w gorączce. Na zewnątrz panowała gorączka piasków Sahary. W głębi, za mrocznym prostokątem drzwi, kapała gorączka płynu do spoiw. Ja zaś pisałem tę ikonę swoją osobistą, przywleczoną z Europy gorączką…

34 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
… aż do zmroku.

35 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
I dokonało się. Mogłem nareszcie stanąć u stóp tego bezimiennego Mistrza i patrzeć oczami dawnych wyznawców wiary. Lampki oliwne z X wieku ożyły płomieniem parząc dłonie, a oczy moje zobaczyły To Co Już Nie Istnieje. Czas się zapętlił ignorując wszelkie teorie kwantowe.

36 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
Niewyobrażalne wzruszenie…

37 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
… w absolutnie zdrętwiałej ciszy.

38 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
Pora jednak wracać. Oto trasa tamtej podróży – od źródeł…

39 Chmiel Wojciech - podróż w X wiek.
… do źródła.

fotografie : Marcin Jamkowski, Anna Błaszczyk, Bogdan Żurawski, niesygnowane – autor.   Afryka – Sudan – Nubia, miejscowość Banganarti – Anno Domini MMVIII.

Dodaj komentarz