Sudan, rok 2005, czwarty sezon wykopalisk w Banganarti. Sondaże w zachodniej (po prawdzie południowo-zachodniej) części Dolnego Kościoła odsłaniają ubogie skrawki malowidła sprzed dziesięciu wieków. Fakt zostaje udokumentowany pierwszym przerysem. Na ścianie zachowało się też sporo fragmentów miniaturowych inskrypcji – deser dla epigrafika. W roku tym przebywałem na stanowisku oddalonym o około 16 km, a dokładnie w Starej Dongoli. Tam z rusztowań, a bywało że w dołach między kopaczami ratowałem malowidła klasztoru Świętej Trójcy. W następnym sezonie już jestem w Banganarti i zostaje przeprowadzona konserwacja oraz dokładna dokumentacja fotograficzna tych zagadkowych resztek. Ostatecznie wykop musi być zasypany.
Niedosyt zawsze niepokoi odkrywców i kierownik misji dr Bogdan Żurawski decyduje o powtórnym dotarciu do tajemniczych śladów koloru. Przedstawienie musiało byś bardzo istotne dla wiernych – poniżej malatury zachowały się gniazda po dawnych krzyżach. Powodem głównym jest „biała plama” w całościowym opracowaniu zbiorczej publikacji trwających już kilka lat wykopalisk.
Rok 2008. Skrupulatnie badam zachowane okruchy, dokumentuję fotograficznie kadrami prostopadle do ściany, na ile ciasnota dołu pozwala. Powstaje też drugi, tym razem „benedyktyński” przerys.
Komputerowe opracowanie było mozolną składanką, paralaksa obiektywu jest uciążliwym kalectwem, skanowanie zmniejszające kilkumetrowe płachty deformuje nieprzewidywalnie. Nastał jednak ten moment, kiedy nasyciłem zachowane, barwne szczątki… i zaczęło przemawiać.
Lubię oczyścić, precz usuwając zbyteczne. Niewiele przetrwało autentyku z X wieku ale…
po tysiącleciu znów przemówił Pantokrator. Nie można zgłębić jednak do końca przeszłości. Obie monstrualne postacie po bokach mandorli zanikły w mroku czasu. Stopy po prawej stronie i to obute nie mogą być Jana Chrzciciela, co wykluczyło motyw Deesis. Zaś tego, co uosabia prawy narożnik ściany zapewne nigdy się nie dowiemy.




