„Rozlewiska Rzeki Styks” to nostalgiczna tęsknota za płowiejącymi w pamięci zdarzeniami, które niknąc skomlały o cokół. Zdążyłem wtedy zmieszać dwa wielbienia, jedno Pana Rzędary – plecy dziewczyny patrzącej w ciecz zapomnienia… jedyne pragnienie poważnie chorego zamawiającego. Tylko plecy. Pozostawił mi tym samym miejsce na moje namiętności – moją wodę życia w dzbanie i moje brzegi ciekłego bezpowrotu… rozmiękczone wilgocią Styksu Gniazda na papkę.
Olej – 320 cm x 150 cm, rok 199…i któraś cyfra schyłku dziesiątki. Dyskretnie, reprodukcja uległa przez ten czas cenzurze Photoshopa, ale dusze nas obu pozostały nietknięte.
Zwykłe zlecenie, a jednak nakarmił się niedosyt nieistniejącą do owej chwili przyjacielską sytością, którą Jego śmierć nagle przerwała.
Plecy dziewczyny, której imienia nigdy nie poznałem są naturalnej wielkości co do centymetra, pominąłem jedynie „zachciewajki”, a nagminne inspekcje zleceniodawcy zapewne stworzyły w miarę realny idealizm, niezbędny wspomnieniom.
Świadomość praw światłocienia „tyłu” i rządzących nim kaprysów kontrastów popchnęła mnie do sztalugi i studiów z natury. Sucha pastel była wtedy kochanką a modelki pozowały dwie.
…a te małe dziewczynki w rajstopkach brodzące przy brzegu, to córki moje, dawno, dawno temu… a ów dzbanek na wodę pędzlem przeniesiony do nieśmiertelności dzisiaj już nie istnieje…
Taki jest Styks. Stamtąd się nie wraca…
Plecy dziewczyny, której imienia nigdy nie poznałem są naturalnej wielkości co do centymetra, pominąłem jedynie „zachciewajki”, a nagminne inspekcje zleceniodawcy zapewne stworzyły w miarę realny idealizm, niezbędny wspomnieniom.
Świadomość praw światłocienia „tyłu” i rządzących nim kaprysów kontrastów popchnęła mnie do sztalugi i studiów z natury. Sucha pastel była wtedy kochanką a modelki pozowały dwie.
…a te małe dziewczynki w rajstopkach brodzące przy brzegu, to córki moje, dawno, dawno temu… a ów dzbanek na wodę pędzlem przeniesiony do nieśmiertelności dzisiaj już nie istnieje…
Taki jest Styks. Stamtąd się nie wraca…
