H. Ch. Andersen – Ilustracje
Rok 2001. Zamówienie wydawnictwa MEA sp. z o. o. na wykonanie ilustracji trzech bajek Hansa Christiana Andersena do serii „Perły literatury dla dzieci”.
Rok 2001. Zamówienie wydawnictwa MEA sp. z o. o. na wykonanie ilustracji trzech bajek Hansa Christiana Andersena do serii „Perły literatury dla dzieci”.
Piątki w Islamie są odpoczynkiem i modlitwą jedynie. Dla nas - „przywianych z wiatrem” (chaładzi) czas podróży po bezkresnym piasku i dotykania kikutów kultury Meroe, Napaty i Kush, błąkania się po reliktach władzy faraońskiej Karima, Kuru, po jamach innych wykopalisk.
Coroczne, trzymiesięczne studenckie przerwy spędzałem najczęściej w towarzystwie dłut. Wycinka potężnych drzew pod nowe ośrodki wczasowe i prywatne działki budowlane dostarczała wspaniałych kloców topolowych.
Czas artystycznej bohemy, ale też czas wypełniony twórczością. Pracownia pierwszego i czwartego roku ASP - Ludwik Maciąg. Lata wewnątrz tego okresu - pracownia Michała Byliny. Obaj ci twórcy łaskawym okiem postrzegali figuratywność, jedyni zresztą wtedy na Akademii. Asystenci to kwiat polskiej Nowej Figuracji – Marek Sapetto i Wiesław Szamborski. Nie ukrywam, że przesiąkałem nieco ich mitem
Początkiem zawsze rządzi przypadek. Oto z moim przyjacielem, przyszłym malarzem Markiem Płozą – Dolińskim ruszyliśmy we wrześniu 1969 roku, po plenerze w Jastrzębiej Górze z majdanem sprzętu i blejtramów w żarzące się czerwienią bieszczadzkie buki. Wetlina stała się uroczą bazą na wypady plenerowe w orgiastyczne i dzikie Połoniny. Przyjaciel zmarł tragicznie 24 lutego 2017 r. w wieku 67 lat. Kultura polska straciła wspaniałego grafika, plakacistę, ilustratora i malarza. 15 marca 2017 r. trumnę odprowadzała rodzina, znajomi i niedobitki bohemy artystycznej
Bunt zaćmiewał dokonania twórcze licealisty. Naiwna Dusza - nawet desperackie „wzloty” nic jeszcze nie ujmują z jej dziewictwa.
Retrospekcją cofnę się do pragnień dojrzałego lotu w wydaniu próbującego podfrunąć pisklęcia. Następnie wspomnę czas bohemy i przebarwień żółtodzioba. Cały ten okres jest zauroczeniem, intuicyjnym poszukiwaniem wśród chaotycznych wibracji i zgrzytów upragnionej nuty, tęsknotą za rozkoszą płynnego brzmienia. Dostępnymi narzędziami odkrywałem nowe techniki wypowiedzi, ale… nie zdawałem sobie wtedy sprawy z paradoksu celu. Dusza moja przez cała życie nie będzie potrafiła klęknąć przed konkretną specjalizacją. Od samego początku świadomości fascynowały mnie ołtarze, jak choćby cycek Matki, z „różową soczystką”. Nie potrafiłem jednak zrealizować własnego ssania, nie było nawet cokołu, na którym zatknął bym sytość. Wieczny głód tułacza, którego nakarmić nie sposób. Dzisiaj wiem, że w tym wcieleniu nie istnieje taki pokarm
Mój serdeczny przyjaciel Błażej, właściwie praktycznie „synek” adoptowany przez Gniazdo Chmieli - w roku 2005 założył Fundację Krzewienia Kultury Japońskiej http://www.sakura.org.pl/.
Wieloletni mój przyjaciel prof. dr Piotr O. Scholz, niezmordowany uniwersytecki pedagog na katedrach Historii Sztuki (nie tylko w Polsce), wielki erudyta i płodny eseista naukowy, zwrócił się od mnie z palącym problemem.
Zaproponowałem krzyż, który ma perspektywę nierealną, wynikającą jedynie z nacięć płaszczyzny (kamieniarsko). Jest formą przestrzenną i płaską jednocześnie. Pragnąłem osiągnąć tą iluzyjną deformacją swoisty „skręt” wypaczony w niepokój, choć to tylko dwa skrzyżowane elementy, czyste, bez ozdób.